Come and save me!
I'm back.
Nie pisałam przez dłuższy czas. Nie wiem dlaczego... Po prostu nie miałam ochoty, co było dziwne. Może dlatego, że w szkole dział się kolejny zapieprz, czyli presja przed końcem roku. Myślałam tylko o tym, że przez historię posram się w gacie prędzej, niż napiszę cokolwiek tutaj...
Ale ja nie muszę się tłumaczyć.
Piszę tu dla siebie, a nie dla kogoś.
Anyway, niedługo wychodzę do szkoły, więc w wielkim skrócie co się u mnie działo:
Na długi weekend w Boże Ciało, przyjechała tradycyjnie rodzina z Bytomia i Widzowa. Zuźka jest taka boska! Ma już 1,5 roku a jest po prostu najlepsza ;D. Nie zapomnę jak fajnie piła herbatę z kieliszka, kiedy reszta miała po lampce wina :).
Następnie - poprawianie, poprawianie i jeszcze raz poprawianie. Niby nie miałam czego, bo wychodziły mi porządne oceny, ale tylko dlatego, że miałam niższą ocenę na półrocze, musiałam pisać na 5 ;/. Tylko z historii nie dałam rady poprawić, co sprawiło, że byłam bliska płaczu... Po jaką cholerę babka dała nam taką trudną klasową!? W życiu takiej nie miałam...
Ale w dupie.
Zapowiada się 4,38.
Do tego wynegocjowałam u nauczycielki od Angielskiego 6. I dobrze! Należy mi się!
W piątek byłam na urodzinach u Bobra. Godzina na siatce i godzina na kręglach. Kupiłam jej zestaw kolorowanek z kredkami ;), majteczki w kropeczki oraz watę cukrową. Do tego wykonałam dla niej kartkę z życzeniami :) [z bobrem w środku].
Było spoko, ale po wzięciu w ręce kuli 14stki, kręgosłup bolał mnie cały dzień ;/.
Wczoraj byłam znów u plastyka, tym razem na zdjęcie szwów. Pielęgniarka, która mi je wyciągała zaczęła rzucać jakieś teksty że to jest jak obcięcie włosa, że to nie boli. A szarpało jak cholera. W dupie z nią.
Rana nie wygląda pięknie. Z żółtej (w trakcie zmiany opatrunku) zmieniła się w czerwoną i brzydką. Trochę strupów... Przeżyję. Chyba...
A! I wcześniej, we wtorek, zmieniałam opatrunek i przez to nie pojechałam na biwak... :(.
Już drugi raz.
Czemu zawsze musi mi coś wypaść!?
With Love,
Kate xxx